Każdy umysł czasem potrzebuje zrelaksować się przy dobrej, kojącej umysł komedii. Rynek filmowy na każdym kroku podrzuca widzowi komedie romantyczne, sensacyjne czy nawet na wzór horroru. Jednym słowem, jest w czym wybierać.
Jedną z takich propozycji jest film: Nasze wielkie rodzinne wesele. Wyreżyserował go i stworzył scenariusz Rick Famuyiwa, który ma na swoim koncie zaledwie kilka produkcji. Akcja filmu kręci się wokół przygotowań do wesela młodego czarnoskórego lekarza i meksykańskiej studentki. Role te odgrywają odpowiednio Forest Whitaker oraz America Ferrera. Wtórują im rodzice, którzy od samego początku nie pałają do siebie zbytnią sympatią.
Film przeplatają przezabawne sytuacje doskonale odzwierciedlające różnice w kulturach meksykańskiej i afrykańskiej. Rodzice stają na głowie, aby zrobić młodym wesele o jakim świat nie słyszał, mimo, że sami nowożeńcy takiej potrzeby w ogóle nie wykazują. Rządzi nimi zasada: wasz ślub, a nasze wesele. Nadmierne starania są opłakane w skutkach, bo a to jakiś kozioł, który miał być ofiarą rodziny panny młodej rozbija wszystkie ustawione stoły, a to tort, który zamówił ojciec młodego zupełnie nie odpowiada gustom meksykańskich babek i staje się powodem do wielkiej tortowej bitwy i kłótni. Wszystko zaś wieńczy sprzeczka państwa młodych, którzy oświadczają, że skoro tak im wszystkim na tym zależy, to ślubu nie będzie.
Sceny przeplatane śmiechem świetnie ukazują, że nie jest sprawą banalnie łatwą pogodzić dwa tak różne światy, które spotkały się na amerykańskiej ziemi. Ku uciesze rodziców ślub się w końcu odbył. Wesoła historia kończy się happy endem, a miłość zwycięża wszelkie mentalne i kulturowe różnice, które wcześniej były przeszkodą do znalezienia kompromisu. Film jest lekki, zabawny i nie męczy zbyt długą fabułą. Doskonały dla odświeżenia umysłu i spędzenia kilku chwil w zabawnym weselnym świecie, w którym zawsze wygrywają zakochane bez granic serca.
